– Myślisz, że mamy wolną wolę?

Zapytał mnie bez wstępu. Tak, jakby to było pytanie o to, czy dziś będzie padać.

Nie wiem – odpowiedziałem po chwili. Bo jeśli wszystko, co czuję, myślę i robię, jest wynikiem wcześniejszych zdarzeń, to nawet ta odpowiedź nie jest moja.
– Ale przecież coś wybierasz.
– Może tylko tak mi się wydaje. Może jestem jak zegarek, który myśli, że sam odmierza czas.
– To trochę smutne.
– Właśnie nie. To… spokojne. Jeśli nie wszystko zależy ode mnie, to może mogę przestać udawać, że wszystko zależy.
– Czyli nie wierzysz w wolną wolę?
– W sensie absolutnym? Nie. Nie wydaje mi się, żebym mógł w identycznych warunkach zachować się inaczej. Ale wierzę, że świadomość tego co mnie kształtuje, może coś zmienić. Nie w fizycznym sensie, tylko w sposobie, w jaki patrzę na siebie. Jakbym mógł zobaczyć własny mechanizm – i trochę lepiej go zrozumieć.
– To chyba nie jest już wolna wola, tylko refleksja.
– Może. Ale refleksja też działa jak siła. Jak informacja zwrotna. Nie zmienia świata, ale może zmienić trajektorię myśli. A czasem to wystarczy.
– Czyli to świadomość daje Ci poczucie wpływu?
– Nie wpływu. Zrozumienia. Wolność, która nie polega na sterowaniu, tylko na rozumieniu, dlaczego steruję w taki, a nie inny sposób.
– Myślisz, że to ma znaczenie?
– Dla niektórych tak. Dla innych – wcale. Świadomość determinizmu to nie rewolucja. To tylko lustro. Niektórzy, jak w nie spojrzą, milkną. Inni – zaczynają mówić jeszcze głośniej.
– Ty?
– Ja się tylko przyglądam. Bo nawet to, że się przyglądam, też jest częścią tego samego łańcucha.
– Czyli nic się nie da zrobić?
– Właśnie wszystko się dzieje. Bez naszego pozwolenia, ale z naszym udziałem. Jak rzeka, która sama jest wodą i brzegiem jednocześnie. I nawet jeśli nie wybiera kierunku, to przecież płynie.
– To brzmi jak pogodzenie się z losem.
– Nie. To brzmi jak pogodzenie się z faktem, że jestem częścią mechanizmu, który nie potrzebuje mojego pozwolenia, żeby istnieć. A mimo to pozwala mi się zastanawiać, dlaczego istnieje. I to wystarczy.

Na końcu rozmowy długo nic nie mówiliśmy. Herbata wystygła. On patrzył w okno. Ja w stół.

Nie wiem, czy mam wolną wolę. Ale wiem, że to pytanie samo wybiera, kto je zadaje.

Nie wiem, czy to ja wybieram słowa, czy one wybierają mnie. Ale jeśli już przyszły — niech zostaną.